Archiwum bloga

sobota, 23 lutego 2019

Legendy Zamku Chlemoutsi cz.1

Legenda o pięknej i brzydkiej czarodziejce


Dawno, dawno temu żyły dwie siostry, które były wróżkami. Jedna mieszkała w Chlemoutsi, a druga w Santameri.
Czarodziejka z Chlemoutsi była przepiękna, ale nie mogła mieć dzieci, natomiast ta z Santameri była brzydka, ale miała pięciu synów i jedną niebywale piękną córkę.

Po wielu prośbach i błaganiach pięknej czarodziejki, brzydsza siostra oddała jej swą jedyną córkę pod warunkiem, że będzie mogła ją odwiedzać w Chlemoutsi.

Jednakże czarodziejka z Chlemoutsi złamała obietnicę i uniemożliwiła siostrze widywanie się z córką.

Lament i wściekłość brzydkiej wróżki były tak ogromne, że od tamtej pory, gdy dmą silne wiatry, gdy w Kastro szaleje brzydka pogoda, mówi się, że jest to zawodzenie płaczącej matki nad swym utraconym dzieckiem.

czwartek, 24 marca 2016

ghia to blog





Powyższe zdjęcia były inspiracją do założenia bloga. Zostały wykonane w greckim urzędzie skarbowym. Z niedowierzaniem fotografowałam grecki standard państwowego biura. Długo zastanawiałam się co o tym napisać, bo po prostu brakuje mi słów...zepsuta ławka, podparta stosem dokumentów archiwalnych; brudne, odrapane ściany, popisane przez znudzonych interesantów; obrzydliwie podrapane drzwi; średnia oczekiwania w kolejce 70 min.; wewnątrz biura długopis przywiązany na żyłce; puste biurko...pan urzędnik co chwila odchodził w celu naprawienia drugiego komputera... doznałam szoku, czułam się jakbym podróż w czasie - 25 lat wstecz w Polsce.
Fotki długo skrywane w folderze pt. ghia to blog (po grecku na blog) zdecydowanie zasługują na upublicznienie 󾍇;)
W wersji filmiku:
https://youtu.be/TzhvUgdu5cY

czwartek, 10 marca 2016

Co w trawie piszczy...

...czyli o czym Grecy rozmawiają przy kawie, a media o tym milczą.

Nie od dzisiaj wiadomo, że Grecja boryka się z narastającymi problemami ekonomicznymi, w rzeczy samej jest źle i będzie jeszcze gorzej. Całe to zamieszanie wokół bankructwa Grecji to świetnie uknuta gra polityczna. Zawsze, ale to zawsze! chodzi o pieniądze, władzę, kontrolę nad światem... Wiadomo, że najbogatsze kraje to te, które posiadają bogate złoża surowców naturalnych oraz te, które mają dochód z ich sprzedaży.
Dla przykładu w Arabii Saudyjskiej na wybrzeżu oraz w szelfie Zatoki Perskiej znajdują się ogromne złoża ropy naftowej, szacowane na około 26% zasobów światowych. Dzięki temu Arabia Saudyjska znajduje się na 1. miejscu w wydobyciu ropy naftowej. Jednak surowce naturalne to zasoby wyczerpywalne, nieodnawialne, czyli kiedyś się skończą. Arabia Saudyjska szacuje, że  zasoby ropy, które posiada mogą się wyczerpać za około 10 do 60  lat. Wtedy, który z krajów będzie przodować w sprzedaży najważniejszego surowca energetycznego? Na chwilę obecną na drugim miejscu wydobycia ropy naftowej znajduje się Rosja, a na trzecim USA, ale również tutaj rezerwy mają swój limit.
Według nieoficjalnych danych w greckich wodach Morza Egejskiego znajdują się ogromne zasoby ropy naftowej oraz gazu ziemnego.
W chwili obecnej Grecja podpisała 2 umowy/kredyty z Niemcami, pierwsza była za czasów Papandreu, a druga za Samarasa. Ponad pół roku temu została podpisana
3 najbardziej niekorzystna. Tsipras zaciągnął kolejny kredyt w wysokości 80 000 €, który trafił do banków "greckich", a następnie do banków niemieckich. Spłata tego kredytu jest przerzucona na barki obywateli Grecji, którzy są obarczeni kolejnymi podatkami i nowymi ustawami. Jest to do tej pory najbardziej niekorzystna umowa pomiędzy Grecją a Unią Europejską, gdyż zabezpieczeniem tego kredytu jest hipoteka.  Jeśli Grecy nie wywiążą się z niej, a jest to bardzo prawdopodobne, to są zoobowiązani oddać nieruchomości np. Akropol w Atenach, oraz zasoby naturalne...
Czyli jest całkiem prawdopodobne, że za kilka lat zwiedzając najważniejsze zabytki Grecji będziemy płacić za bilet wstępu Niemcom, oraz to Niemcy zasilą swoją sakwę sprzedażą ropy naftowej z Morza Egejskiego!
Wielu Greków twierdzi i... czuje, że wojna wisi w powietrzu. Wojna zaplanowana i sprowokowana przez Niemcy i Turcję. Dowód nr 1. masowa migracja "uchodźców" ze wschodu. Skąd dokładnie przybywają? Tego nikt nie jest w stanie udowodnić. Większość  z nich "utraciło" swój dowód tożsamości,  a pozostali zakupili sfałszowane dokumenty produkcji tureckiej. Jak dostają się do Europy? Z Turcji, która za konkretną cenę oferuje im przejazd autokarem wzdłuż swojego kraju, a następnie umieszcza ich na małych łodziach, bądź pontonach i wysyła w kierunku najbliższej greckiej wyspy, np. Lesbos, Rodos. "Uchodźcy" po przybyciu do Grecji rządają transportu w kierunku Niemiec. Docierają do celu, po czym okazuje się, że są niemile widziani przez gospodynię Merkel i powolutku wypraszani... Czy odesłanie imigrantów jest możliwe? Oczywiście! Według prawa UE, Niemcy oraz pozostałe kraje mają słuszność odesłać niechcianych gości do kraju europejskiego, który umożliwił uchodźcom przekroczenie granicy UE, czyli w tym przypadku do Grecji!
W noc Sylwestrową w Niemczech, w Kolonii policja odnotowała ponad 100 zgłoszeń dotyczących gwałtów lub próby gwałtu dokonanych przez imigrantów! Logicznie rozumując, ich dni na obczyźnie są policzone. Gdyby dzisiaj Merkel wyprosiła swoich imigrantów z trenu Niemiec, ci byliby zmuszeni na ponowną podróż do Grecji... Jest zima, pada deszcz, na morzach sztormy... a uchodźcy są bez środków do życia.  Oznacza to, że już  tu zostaną i co dalej każdy może sobie wyobrazić...

Bardzo prawdopodobnym jest scenariusz, gdy to Turcja atakuje Grecję. Dla przykładu wystarczy mały incydent typu: turecki samolot przekracza granicę powietrzną Grecji, po czym z niewyjaśnionych przyczyn zostaje zestrzelony. Mogłaby to być czysta prowokacja, samolot mógłby być zestrzelony nawet przez samych Turków, ale w mediach podano by informację, że ataku dokonała Grecja, w ten sposób Turcja miałaby słuszność na odwet czyli nalot na Grecję. Prawdopodobnym jest, że w tym samym czasie Grecja zostałaby usunięta z listy członków Uni Europejskiej, ponieważ Traktat lizboński zezwala UE na wyrzucenie swojego członka, gdy ten wszedł w wojnę z krajem spoza UE. Następnie brak możliwości eksportu
 i importu z/do Grecji spowoduje, że oficjalnie Grecja zostanie ogłoszona bankrutem. Brak spłaty kredytu wobec UE będzie oczywisty. Banki, które istnieją w Grecji
w rzeczywistości są niemieckie, więc automatycznie będą zamknięte, jak to było
w lipcu w 2015. Wtedy Niemcy upomną się o swoje i zaczną wydobywać złoża ropy
 i gazu, tym samym stając się najbogatszym krajem świata...

Faktem jest, że każdego dnia tureckie samoloty patrolują granicę, oraz wielokrotnie ją przekraczają. NATO oczywiście o tym wie, a media milczą. Sekretarz NATO, udzielając wywiadu dla angielskiej telewizji, został spytany dlaczego nikt nie reaguje na agresywne zachowania Turcji wobec Grecji, wiadomym przecież jest, że  naruszają oni przestrzeń powietrzną, odpowiedział "przecież Grecja jest na skraju bankructwa, gdyby to się działo na terenie Niemiec wtedy by doszło do interwencji, w Grecji nie ma takiej potrzeby". Dlaczego zatem NATO reaguje i broni racji Turcji, gdy ta zestrzeliwuje rosyjski samolot, który był na terenie Turcji zaledwie 60 sekund? (Patrz wydarzenia z dnia 24.11.2015)

Od momentu, gdy Arabia Saudyjska oznajmiła, że jej zasoby ropy naftowej powolutku znikają, Katar inicjuje powstanie rurociągu łączącego kraje: Arabia Saudyjska, Irak, Syria, a następnie Europa. Gdy rurociąg zostanie podłączony do Europy, rosyjska ekonomia zostanie zniszczona, ponieważ do tej pory to Rosja zasilała całą zachodnią Europę. Putin, wiedząc co się święci, wysłał swoich żołnierzy do Syrii by walczyli z ISIS. Nie uważacie, że jest to dość nietypowe jak na Rosję (kraj, który nigdy nie ingeruje w walkę z terroryzmem)? Wyjaśnienie: Irak jest kontrolowany przez USA (najzabawniejsze jest to, że początkowo Sadam Husajn był wspierany przez USA, ale dla celów propagandy walki z terroryzmem został później stracony), a w Syrii jest ISIS, notabene stworzony przez USA. Dodatkowo USA chce również stworzyć nowe państwo Kurdystan, na pograniczu północnego Iraku
 i wschodniej Turcji.
To też wyjaśnia dlaczego Rosja ma sojusz z prezydentem Syrii, w następstwie czego: Rosja sprzedaje broń dla Syrii, a prezydent Syrii nie chce by rurociągi przechodziły przez jego kraj. USA stworzyło ISIS by mieć powód do ingerencji w Syrii, pod pretekstem walki z terroryzmem...
Dla usystematyzowania informacji:
- Iran i Syria są sojusznikami Rosji.
- Gruzja jest kontrolowana przez USA.
- Arabia Saudyjska, Katar, Kuwejt są sojusznikami USA.
- Irak nie ma prawdziwego rządu, jest tu niejasna sytuacja, część społeczeństwa wspiera USA, część Rosję.
Powracając do gierek politycznych, dżihadyjskie ciężarówki z Iraku do Turcji nielegalnie przemycają ropę, to samo odbywa się na destynacji Irak ->Arabia Saudyjska. Następnie Turcja, która sama otrzymała nielegalne zasoby, sprzedaje je innym krajom. Rosja wiedząc o tym, za pomocą swoich samolotów, ostrzeliwuje powyższe ciężarówki.
Dlaczego Turcja zestrzeliwuje rosyjskie samoloty???
1. Ponieważ nie chce by Rosja przeszkadzała w nielegalnym transporcie ropy.
2. Turcja chce by NATO rozpoczęło wojnę przeciwko Rosji... ale to raczej niedorzeczny scenariusz.
Na początku grudnia 2015 kilkuset tureckich żołnierzy weszło do Iraku. Było to bezprawne, przez samych Irakijczyków nazwane najazdem. Turcy twierdzili, że ich wojska pojawiły się w Iraku by "trenować" irackich żołnierzy. W rzeczywistości pojawili się tam by chronić "swoje" ziemie, w których znajdują się złoża ropy, ponieważ Rosja chce je zniszczyć.
Dodatkową ciekawostką jest to, że Katar nie chce by Grecja rozpoczęła wydobycie ropy w Morzu Egejskim, więc wspiera finansowo Turcję, by ta stosowała wobec Grecji atmosferę zastraszania.
Obecnie w Turcji jest "wojna domowa" pomiędzy policją, a uzbrojonymi Kurdami, którzy tak jak wcześniej wspomniałam chcą niezależnego państwa. Prezydentowi Turcji zależy na zjednoczeniu mieszkańców swojego kraju, by walczyć przeciwko zewnętrznemu "wrogowi", czyli Grecji. Turcja nie czuje sympatii również  do pozostałych sąsiadów, mimo że oficjalnie i legalnie od Rosji pobiera 55% energii
w postaci gazu, a od Iranu 20%. Dla wyjaśnienia w Iranie jest bardzo dużo szyitów,
a w Turcji natomiast sunnici, są to dwie sprzeczne sobie ideologie. Gdy Turcja zacznie wydobywać złoża ropy z Morza Egejskiego, w końcu stanie się niezależna od dwóch wrogich sobie krajów.
Ze względu na niekończące się agresywne działania Turcji wobec sąsiadów, wielu Greków żyje w strachu przez nieuniknionym, kolejnym najazdem, okupacją. Co niektórzy z nich prognozują, że  wkrótce nastąpi kilkudniowy wojenny epizod, atak ze strony Turcji na pograniczu tych państw.

A dlaczego Putin tak się rządzi na Krymie? Rosja potrzebuje między innymi swobodniejszego dostępu do Morza Czarnego, a następnie do Morza Egejskiego, by móc wysyłać swoje łodzie np. do Syrii. Turcja nie chce by Rosja ingerowała
w politykę Syrii, w przypadku wojny Cieśnina Bosfor i Dardanele będą zamknięte
i niedostępne dla rosyjskuej marynarki.

Republika Turecka Cypru Północnego to "państwo" powstałe na teranach zajętych przez Turków w 1974 roku. Jest to obszar zajmujący około 1/3 wyspy Cypr. "Państwo" nie uznawane przez nikogo, jedynie przez samych Turków... czemu? Nie od dzisiaj wiadomo, że Cypr jest dla Turków łakomym kąskiem, gdyby wyspa należała w całości do Turkasów, to umożliwiłoby to im wydobycie złóż surowców mineralnych pod wodami Morza Śródziemnego.
* Pragnę zaznaczyć, że pisanie o turkasach z dużej litery przychodzi mi
z największym trudem... to samo dotyczy germanów... historia udowadnia, że są to barbarzyńskie pomioty, które swoje "państwa" stworzyły na łapczywej grabieży
i gwałcie. Dlatego odradzam Wam oglądania modnego współcześnie tureckiego serialu "Wspaniałe stulecie", nic w tym wspaniałego, ani romantycznego, gdy przyjrzeć się na trzeźwo losom sułtanów, którzy od pokoleń dokonywali bratobójstwa, dzieciobójstwa itd. Tyle z tego romantyzmu co spacer po Auschwitz...
Koniec dygresji.

W przypadku, gdy Grecja przegra wojenny atak ze strony Turcji, to rząd Cypru najprawdopodobniej podda się rządom tureckim. Niestety, ale Cypr w takim wypadku nie będzie mógł liczyć na pomoc ze strony i tak bezsilnej Grecji. Gdy Cypr podda się wszystkim regułą narzuconym przez Turków, to USA również będzie chciało wrzucić swoje trzy grosze, a dokładniej amerykańscy Żydzi, którzy w 1947 roku wydarli Palestynę Arabom i nazwali ją Izraelem. Skoro z Izraela jest tak blisko do Cypru... kto wie, do jakiego stopnia sięgnie ich ingerencja na wyspę.
Kolejną ciekawostką jest to, że ropa na całym świecie jest sprzedawana wyłącznie
w dolarach, niezależnie od źródła jej pochodzenia. W Libii Kaddafi był gotów odejść od tej normy i sprzedawać ropę w innej walucie, dlatego USA się wpieniło i go pach! unicestwiło, terrorystę jednego. Gdyby tak amerykanie mieli udział w wydobyciu złóż z dna Morza Egejskiego, ojojoj!  będzie mieć jeszcze więcej $$$$$$ i powali Rosję w tej konkurencji!

To tyle na dzisiaj! Koniec tego przynudzania na temat gry w szachy. Jestem tylko kobietą i na polityce absolutnie się nie znam, więc wybaczcie jeśli pewne informacje zostały nie do końca wyjaśnione. Zasłyszałam je popijając frappe. Polityka jest jednym z głównych tematów poruszanych przez Greków wysiadujących
w kafeteriach. Nasłuchałam się za dużo, aż spuchła mi już głowa, więc musiałam dać upust tym newsom. Szczególnie po wydarzeniach sprzed kilku tygodni, gdy odbył się szczyt UE na temat wykluczenia Grecji z Schengen... hmmm baaaaardzo "fair".
Moi drodzy, ciekawostki, które opisałam powyżej dzieją się na naszych oczach! Macedonia (czyt. Skopje) nie chce przyjmować uchodźców, Turcy też się  na nich wypinają, więc problem zostaje bezczelnie zepchnięty na Grecję!
...
Ale to już temat na kolejny artykulik.
Anyway! Nie oglądajcie tego badziewia pt. "Wspaniałe stulecie" :)


P.S. Zastanawiam się czy, gdyby Putin zainwestował w słodko-kolorową ekranizację "romantycznych przygód" Iwana Groźnego lub Katarzyny Wielkiej, to też byście oglądali ich losy z zapartym tchem i wymalowaną nostalgią na twarzy... ;)

niedziela, 28 lutego 2016

Za co kocham Grecję

Dlaczego warto udać się do Grecji?
Jest tysiąc powodów dla których warto jechać do Grecji, niezależnie od tego czy jesteś wczasowiczem, któremu do szczęścia potrzebne są tylko słońce i leżak, czy lubisz aktywnie i sportowo spędzać czas, czy też jesteś nakręconym turystą, który chce zwiedzić "wszystko o czym w przewodniku napisano". Grecja jest pełna skarbów i każdy w niej znajdzie coś dla siebie. Grecję można pokochać, w Grecji można się zakochać!
W Grecji jest wszystko! Ciepłe, turkusowe morze otoczone górami, a ponad nimi błękit nieba i słońce, które świeci przez większą część roku. Zabawy w morzu, przepiękne widoki oraz ciepły wiatr, dźwięk cykad w uszach - uwielbiam! To plac zabaw dla wszystkich zmysłów!
Ale ta uczta dla zmysłów nie kończy się wraz z upalnym latem. Grecja to również wyśmienite jedzenie, zawsze świeże. W każdej restauracji czy tawernie najesz się do syta, smacznie i zdrowo.  Możesz zjeść wyborny posiłek za małe pieniądze i to gdzie? pod gołym niebem nad brzegiem morza. Grecja jest rajem dla smakoszy owoców morza. Rybki wszelakiej maści, krewetki małe i duże, kalmary. Do tego sałatka grecka, wiejska, niby tak prosta, ale nigdzie nie zjesz smaczniejszej jak w Grecji. Oliwa z oliwek! Pachnąca, aromatyczna! Mmmmmmmm, nie ma nic lepszego jak świeży chrupiący chlebek maczany w sałatce greckiej ze swojską oliwą.
Owoce i warzywa, zawsze i wszędzie! Arbuzy, mandarynki, pomarańcze, cytryny, brzoskwinie, nektarynki, czereśnie... a to wszystko za śmieszne pieniądze. Przepięknie pachnące pomidorki, papryka, ogórki, sałata są w Grecji dostępne praktycznie przez cały rok na miejscowych bazarkach.
Uwielbiam kruche pieczywo, a w Grecji jest tego pod dostatkiem. Przeróżne chlebki z chrupiącą skórką. W Grecji piekarnie i cukiernie są prawie na każdym rogu. A każda z nich ma w sprzedaży najrozmaitsze bułki z farszem tzw. pity, np. spanako pita (pieczywo francuskie ze szpinakiem), tiro pita (pieczywo francuskie z serem feta) i inne typu bułka nadziana serem i szynką, bułka z kiełbaską itp. Jestem maniaczką żółtego sera i tym samym pizzy, greckie piekarnie są dla mnie zbawieniem - kawałki pizzy są sprzedawane wszędzie, już od rana, dla mnie raj.
Jeśli jest się łasuchem, to trzeba się pilnować na każdym kroku! Witryny greckich cukierni zaskakują różnorodnością i fantazją wyrobów, oraz kuszą, zapewniam - wszystko jest niebywale pyszne.
Do tego kawa :) najlepiej freddo espresso metrio, frappe albo po prostu filiżanka  ciepłej greckiej kawy, które się pije w spokoju, bez pośpiechu, tak po grecku, bo Grecja to również styl życia. Grecy są uśmiechnięci, życzliwi i gościnnni.
Grecja to również cudowne budowle, pozostałości dorobku starożytnej Grecji. Ruiny, które wciąż wprawiają w zachwyt i osłupienie, np. ateński Akropol.
Grecja to ogromny i zróżnicowany kraj wraz z około 3000 wyspami! Raj dla "odkrywców". Samochodem możesz dotrzeć do miejsc, gdzie rzadko przybywają turyści, by odkryć malownicze jeziorko ukryte w szczytach gór lub zatrzymać się na wzgórzu i podziwiać piękne widoki. A jeśli będziesz szczęściarzem, to zobaczysz delfiny skaczące nad taflą wody... to jest to za co kocham w Grecję - natura. Natura dopieszczona przez słońce...


A Wy za co kochacie Grecję?

piątek, 19 lutego 2016

PANO / KATO - czyli greckie kierunki


Kierunki drogi po grecku... hmmmm można by rzec - czarna magia, nawet dla znających język grecki. W języku polskim, mamy kilka słów pozwalających nam opisać, wskazać kierunek, dla przykładu: prosto, w lewo, w prawo, wstecz, po skosie... w języku greckim istnieją tylko dwa słowa: do góry lub w dół :) czyli pano (πάνω) i kato (κάτω).  Jeśli więc będąc w Grecji spytacie się o drogę, niech was nie zdziwi ta conajmniej dziwaczna odpowiedź. Dlaczego dziwna? No bo jak mam się udać w górę? Czyli nade mnie, w niebo? Czy jedzie tam jakaś winda? A co z tym dołem? Mam rozumieć, że mój rozmówca odsyła mnie do diabła...? 
Grecy mają również w zwyczaju opisywać w ten sposób kierunki świata, czyli północ to góra, a południe to dół. Na tym poziomie jeszcze możemy się dogadać, ponieważ wielu z nas zachowało ten "zwyczaj" z czasów podstawówki, gdy nieudolnie próbowaliśmy opisać kierunki świata na lekcji geografii.
Ale co w przypadku, gdy znajdujemy się np. w centrum miasta i pytamy o wskazanie nam właściwej drogi i w odpowiedzi usłyszymy "nie, nie, to nie tu, trzeba iść do góry...", albo "to jest na dole, musisz iść w dół...". Zoomk.
Powiem szczerze, że tutaj niezawodna będzie intuicja...jeśli ktoś na intuicji polegać nie może tooooo... niech usiądzie i płacze. No, może nie przesadzajmy. Istnieje również mowa ciała! Od czego w końcu mamy ręce?! Za pomocą naszych dłoni możemy wskazać kierunek, upewniając się czy oby tam znajdował się dół lub góra.Poniżej podaję swoisty "słownik" (moja własna interpretacja).
Pano czyli do góry może oznaczać: na wprost, prosto, dalej, w centrum, w kierunku odwrotnym do wybrzeża morza, w górach, na północy, a nawet w prawo...
Kato, czyli na dole może oznaczać: wstecz, z tyłu, w centrum!, dalej!, na wprost!, na wybrzeżu, na południu...
Kto wie co jeszcze kryją te dwa uniwersalne słowa... jestem ciekawa, jeśli komuś coś na ten temat wiadomo to śmiało, dajcie znać! Umożliwi mi to uzupełnienie "słowniczka" ;)



Fotografia źródło:
http://jezykpolski.istockphoto.com/photos/crossroad+sign

niedziela, 10 stycznia 2016

Kalo christugienna! czyli ŚWIĘTA, Święta i po świętach...

Boże Narodzenie w Grecji jest obchodzone, jest to przecież kraj prawosławny, czyli chrześcijański. I muszę Was zaskoczyć - święta te są obchodzone 25 i 26 grudnia, czyli dokładnie w tym samym czasie,  jak jest to w Polsce.
Grecją, jak resztą świata zawładnęła konsumpcja i komercjalizacja, więc już od października w sklepach szeroko dostępne są gadżety, przeróżne ozdoby świąteczne oraz prezenty i smakołyki bożonarodzeniowe.  Już pod koniec listopada wiele greckich domów jest w posiadaniu przepięknej choinki  oraz innych świątecznych ozdóbeczek. Wieczorami w oknach rozbłyskują choinki. Ulice jaśnieją od blasku lampek, którymi są przyozdobione domy. Wszędzie gwiazdy, Mikołaje oraz migoczące statki. Czuć atmosferę nadchodzących świąt!
I to by było na tyle... bo ze świąt niewiele można poczuć. Nie ma Wigilii oraz prezentów pod choinką, a rodzinnej atmosfery brak. Szokująca też się wydaje powszechna niechęć do Bożego Narodzenia. Nikt tego okresu w roku nie wyczekuje z utęsknieniem, wręcz przeciwnie, większości Grekom jest to obojętne, a wielu z nich chciałoby mieć to już za sobą...Nie potrafiłam tego zrozumieć. Większość z moich rozmówców argumentowało swą niechęć do okresu świąt przymusowymi odwiedzinami u rodziny oraz wspólnym obiadem. W kraju, w którym wartości rodzinne są stawiane zawsze na pierwszym miejscu, nagle to wszystko zanika.

Rok temu, dokładnie dzień przed Bożym Narodzeniem przeprowadziłam się z Anglii do Grecji. Byłam podekscytowana, miało to być moje pierwsze greckie Boże Narodzenie. Szczerze nie wiedziałam czego się spodziewać, ale  znajdowałam się w kraju w którym bardzo dba się o tradycje i rodzinę, więc oczekiwałam najlepszego. Czekałam na wspólne biesiadowanie przy stole,  dni pełne radości. Miałam wizje chaty pełnej od rana do wieczora oraz wymiany życzeń... po cichu liczyłam też na prezenty. Jak się później okazało byłam jedyną osobą, która zadbała o prezenty.

 Jak zatem wyglądają Święta Bożego Narodzenia w Grecji? 24 grudnia z samego rana do każdego domu dobijają się kolędnicy, małe grupki dzieci, śpiewających kolędy oraz grających na trójkącie, ale tylko pod warunkiem, że otworzyssz drzwi! A potem rzucisz "co łaska". Wieczorem o g.23 można udać się na mszę, czyli odpowiednik naszej Pasterki.
25 grudnia rano można udać się do kościoła na mszę. Wczesnym popołudniem jest spożywany wspólny obiad. Tyle. I po świętach...
Jakież było moje rozczarowanie i rozpacz...jeszcze nigdy tak bardzo nie tęskniłam za rodziną i Polską... Okres Bożego Narodzenia zawsze kojarzył mi się z pełną lodówką i stołem uginającym się pod ciężarem jedzenia! Karpie i inne rybki smażone, śledzik w śmietanie, barszcz czerwony z uszkami, pierogi, krokiety, gołąbki, rolady wołowe, kapusta z grzybami i fasolą, ciasta i inne słodkości! Nigdzie indziej jak w Polsce! Uwielbiam Wigilię! Te zapachy i smaki! A później szukanie prezentów pod choinką! Ile radości, chociażbym miała znaleźć parę nowych skarpet! Następnie wspólne słuchanie kolęd i Pasterka. Kolejne dni to czas wspólnych odwiedzin rodzinnych i biesiadowanie! Po tym okresie każdemu przybywa kilogramów :) Jest wiele osób, które krytykują polskie świąteczne obżarstwo, tą przesadę, brak umiaru. Jednak spójrzcie na to inaczej - kiedy na to czas, jak nie w Święta? :) Tylko w Święta wszystko jest odświętne :) Kto nie lubi: widoku pięknej choinki, bożonarodzeniowego obrusu, obficie zastawionego stołu, aromatu pierniczków, lampki wina oraz doniosłej atmosfery podkreślonej nawet przez nasz ubiór? Kto nie chciałby spędzić Świat z rodziną? Chyba tylko Grecy.... przykro mi to stwierdzić, ale greckie święta są beznadziejne. Gdyby ukryto przede mną fakt, że jest 25 grudnia to nawet bym ich nie zauważyła. Wspólny obiad rodzinny był bardzo zwyczajny i skromny, na stole brakowało obrusu, a wszyscy członkowie rodziny zasiedli do posiłku w najzwyczajniejszych codziennych ubraniach typu dres, a co najbardziej mnie zaskoczyło - teściowa w szlafroku... więc moi drodzy, nie ważcie się już więcej nażekać, że w Polsce zbyt przesadnie. W Polsce jest tak jak powinno być! ŚWIĄTECZNIE! Teraz nie wyobrażam sobie bym tego okresu nie spędzała w Polsce, a mojej kochanej rodzinie dziękuje za te Święta, które właśnie mineły :)

środa, 6 stycznia 2016

Hej kolęda! Koooolęęęda!


Godzina 9 rano wpadli do nas kolędnicy...5 stycznia? Z samego rana? Coś nie tak, a jednak tak jest! 
Emotikon smile W tradycji greko-prawosławnej kolęda odbywa się 24 grudnia (z okazji Bożego Narodzenia ), 31 grudnia (z okazji Nowego Roku) oraz 5 stycznia (z okazji dnia 6 stycznia, czyli symbolicznej daty chrztu Jezusa). Dwoje lub więcej dzieci śpiewając i grając na trójkącie, chodzi od domu do domu zbiera tzw. "co łaska". Śpiewają o malutkim Jezusie, a piosenka zaczyna się słowami "dobry wieczór nasz Panie..." stop stop stop! Czy oby pory dnia im się nie pomyliły???

W związku z powyższym świętem jest to dzień wolny od pracy. Należało, więc udać się na zakupy żywnościowe. Po drodze mogłam spotkać wiele kolędujących dzieci, ale większość z nich to cygańskie grające na klarnetach. Bardzo pracowita młodzież... nie odpuści wizyty nawet w sklepie czy banku!
Niespodziewanie, ni stąd, ni zowąd wyrósł przede mną ksiądz! Podchodzi do mnie z wyciągniętym ramieniem z dużym metalowym krzyżem na którym widnieją świeże ślady różowej pomadki i podsuwa mi pod nos... oczami wyobraźni widzę jak połowa mieszkańców Patry obcałowała ten krzyż , widzę rój bakterii czychających na me usta... chcę "dać nogę", lecz ksiądz wyboru nie daje - krzyż pocałowany. Jednoczecznie moja głowa została spryskana wodą święconą za pomocą zielonej gałązki i usłyszałam "Zdrowia moje dzieci". Ciekawostką jest, że  greckie prawosławie wyklucza możliwość jakiegokolwiek zarażenia się podczas przyjmowania komunii świętej z tej samej łyżeczki, czyli według tego przekonania jestem uchroniona przed np. tak zwanym zimnem na ustach lub wirusem grypy... i o zgrozo! Właśnie pocałowałam drugi dziwnie mokry krzyż, ponieważ dopiero co odwiedził nasz dom inny ksiądz wykonując ten sam rytuał i dodatkowo święcąc pokoje. Wiara czyni cuda więc nic mi nie grozi...

Niespodziewanie, ni stąd, ni zowąd wyrósł przede mną ksiądz! Podchodzi do mnie z wyciągniętym ramieniem z dużym metalowym krzyżem na którym widnieją świeże ślady różowej pomadki i podsuwa mi pod nos... oczami wyobraźni widzę jak połowa mieszkańców Patry obcałowała ten krzyż , widzę rój bakterii czychających na me usta... chcę "dać nogę", lecz ksiądz wyboru nie daje - krzyż pocałowany. Jednoczecznie moja głowa została spryskana wodą święconą za pomocą zielonej gałązki i usłyszałam "Zdrowia moje dzieci". Ciekawostką  nr 1 jest to, że  greckie prawosławie wyklucza możliwość jakiegokolwiek zarażenia się podczas przyjmowania komunii świętej z tej samej łyżeczki, czyli według tego przekonania jestem uchroniona przed np. tak zwanym zimnem na ustach lub wirusem grypy... i o zgrozo! Właśnie pocałowałam drugi dziwnie mokry krzyż, ponieważ dopiero co odwiedził nasz dom inny ksiądz wykonując ten sam rytuał i dodatkowo święcąc pokoje. Wiara czyni cuda więc nic mi nie grozi...Emotikon smile





Każdego roku, z okazji dnia chrztu Jezusa, rano nad morzem odbywa się msza, dosyć nietypowa, ponieważ ksiądz wypływa w łódce na morze i trzykrotnie wyrzuca w nie krzyż...ten sam...a ochotnicy po niego nurkują z wielką radością.


Ciekawostka nr 2 to fakt, że 5 stycznia wielu mężczyzn zachowuje post, czyli nie spożywa obfitych posiłków, mięsa, nabiału, słodyczy i zachowuje wstrzemięźliwość.

Ciekawostka nr 3 
Kolęda pierwotnie była radosną pieśnią noworoczną.
W języku greckim kolęda to κάλαντα, czyli kalada :)

Ti kanis, czyli co porabiasz w 2016?

Skończył się najwspanialszy okres roku - Święta Bożego Narodzenia i Sylwester w Polsce. Teraz powrót do rzeczywistości, czyli podróż do Grecji. 3 stycznia 2016, godzina 23:45 stawiam pierwsze kroki na płycie lotniska w Atenach. Miły, wilgotny wiatr delikatnie muska moją twarz, jaka ulga, tutaj 14°C, a w Warszawie czekałam na wejście do samolotu w 15 stopniowym mrozie.

😨Wysyłam sms do Mamusi "Dolecialam, tu mokro, padało". Spoglądam na zegarek... czas stanął w miejscu. Punkt 23:45 przestał pracować, a ja dopiero zaczynam .

Emotikon smile Uwielbiam te znaki z nieba.

Emotikon smile Czas podjąć kroki ku realizacji postanowień noworocznych!

Na pytania typu "Co porabiasz w Grecji" z uśmiechem na twarzy odpowiadam "Uczę się greckiego życia". Zapewniam Was to sztuka, wyższa szkoła jazdy. Emotikon wink Każdego dnia śpi się dużo, pije kawę, prowadzi pogaduszki o sensie życia, odwiedza rodzinę, dobrze je, po czym późno chodzi się spać.
Pierwszy grecki dzień w Nowym Roku 2016 mogę uznać za zaliczony - spałam do 12.Emotikon smile Standardowo na śniadanie wypiłam grecką kawę, po czym poszłam do mojej greckiej rodziny wręczyć bożonarodzeniowe prezenty, w tym polskie słodycze i niesamowicie pyszne wędliny, które idealne wkomponowały się w typowo poniedziałkowy obiad, czyli fasolkę w sosie pomidorowym. Przez resztę dnia relaksowałam się bez zbędnych trosk, przecież nie do końca rozpakowana walizka to żaden problem, jest na to czas, może jutro... Postanowiłam zakończyć dzień wyjściem do ulubionej restauracji, jedzenie było tak dobre, że kolejny raz zbyt dużo zjadłam, ciężar żoładka nie pozwala zasnąć... jutro znowu wstanę późno...

środa, 12 sierpnia 2015

Co z tym Grexitem?

Grexit! Temat rzeka! Never ending story, brazylijski tasiemiec...

Ale! Tak po krótce! Kryzys gospodarczy był odgórnie zaplanowany przed
wieloma dziesięcioleciami, oczywiście przez amerykańskich żydów,
którzy jak to żydzi spiskują na wszelkie sposoby dla swoich korzyści na całym
świecie.
Grecja początkowo była krajem rolniczym, zajmującym się rybołówstwem,
dodatkowo turystyką. Weszła do UE, jeden frajer za drugim zaczęli
rozdawać pieniądze europejskie Grekom z nadzieją, że w ten sposób
uzyskają poparcie przy kolejnych wyborach. Udało się, ludzie zaczęli
się bogacić, z roku na rok byli coraz bardziej przyzwyczajeni do
konsumpcyjnego stylu życia... 
Do tego należy dodać, że mentalność grecka nie skłania do myślenia o
jutrze, więc kasa się wyczerpała. Społeczeństwo przyzwyczajone do
codziennych wyjść do restauracji i kafeterii teraz nie daje sobie rady z
ekonomicznym stylem życia.
Wszyscy pracują na czarno, nikt nie chce odprowadzać podatków, rachunek
z kasy fiskalej to rzadkość.
W grudniu wyglądało na to, że Grecja wstaje z kolan, w styczniu doszło
do wyborów, w których wygrał Tsipras z tą podejrzliwie słodką mordką
naobiecywał ludziom, że ukróci to greckie niewolnictwo wobec uni oraz,
że długów nie będzie już spłacać. Ludzie uwierzyli. Przez 5
miesięcy mówił "nie" na każde ultimatum stawiane przez trojkę i ue.
Aż pojawił się temat grexitu. Zarządził głosowanie - chcecie więcej
podatków czy nie? Oczywiście większość zagłosowała na "nie". Ale
Tsipras nie jest silny psychicznie, dał się zastraszyć przez bandę
hitlerówki Mergel dodatkowo usa wywierało presję na ue by nie wypuścić
Grecji ze swoich rąk, bo przecież to wielka gra polityczna! Grecja
podjęłaby negocjacje z Rosją, której zależy na dostępie do M.
Śródziemnego. A przecież usa ma zatargi z ruskimi. Usa podsyła swoich
wytrenowanych morderczych tajniaków do Turcji i Syrii by ci napędzali ten
cały islamski cyrk... i wojna wisi na włosku!
W międzyczasie uniemożliwiono Grekom normalnego korzystania z banków, co
zasiało panikę. Narzucono im limit 60 euro dziennie, tylko z bankomatu. A
co z ludźmi, którzy kart kredytowych nie mają? Pieniędzy nie mogli
mieć :)
A po co to wszystko? By ludzie na całym świecie myśleli "oh! To co się
stało w Grecji było dla nas ostrzeżeniem! Co jeśli któregoś dnia nie
będę mógł pobrać pieniędzy z mojego konta? Najlepiej by było mieć
je zawsze przy sobie" Ale jak? Otóż amerykańscy żydzi mają w planie
masowe niewolnictwo. Już teraz jesteśmy niewolnikami pieniądza.
Cywilizowane kraje już mają dowody osobiste z wbudowanymi chipami.
Docelowo chipy mają zawierać informacje z wszelkimi niezbędnymi danymi,
typu stan zdrowia i wszystkie te inne numerki peselki nipki i takie tam.
Szczytem tego ma być połączenie takiego czytnika naszych danych wraz z
kontem bankowym...w postaci malusieńkiego chipa wszczepionego w skórę
naszej dłoni. Idziesz do sklepu i nadgarstkiem robisz "pip" przy kasie,
idziesz na party i nie musisz się martwić , że zgubisz portfel, jesteś
samotnym, schorowanym staruszkiem - nie stresujesz się, że gdy np.
osłabniesz nikt nie znajdzie cię na czas, bo wszystko co robisz i gdzie
jesteś jest kontrolowane przez centralę! Big brothera! Wykroczenie wobec
prawa? Znajdą Cię, namierzą gps'em wbudowanym w chipa. Czyli stop
przestępczości. Niezła propaganda no nie? Z jednej strony ludzie będą
czuli, że wszystkie pieniądze mają przy sobie, ale  chip na zawsze
będzie kontrolować ich życie. I będziemy chodzić pod linijkę jak te
robociki poddane całkowitej kontroli... będziemy zwykłymi numerkami w
systemie. Zresztą już jesteśmy.
Dlaczego do tego eksperymentu wybrano Grecję? Niby jest w ue, a wciąż
brak "normalnych" dowodów osobistych. Jest to niebieski kawałek papieru,
wypisany ręcznie, z doklejonym zdjęciem, olaminowany. Phi! Każdy może
to podrobić w domu! 
Każdy może stać się obywatelem Grecji, a tu od imigrantów naprawdę
tłoczno! Burdel! Istny cyrk na kółkach! 
By Grecja należycie funkcjonowała wprowadzą obowiązkowe chipy, by nikt
nie oszukiwał pani Mergel.
Obecnie połowę własności kraju zostało oddane tak po prostu uni,
nałożono jeeeeeszcze większe podatki, których i tak nikt nie ma zamiaru
płacić. Oficjalnie ludzie zamykają swoje działalności gospodarcze, by
kontynuować pracę na "czarno". 
Każdego wieczoru restauracje nadal są przepełnione biesiadującymi
Grekami. Tak czy siak katastrofa jest nieunikniona, kilka miesięcy i
wszystko runie jak lawina. Gdyby Tsipras dotrzymał słowa i Grecja
wyszłaby już teraz z uni, to powolutku, z czasem stanęli by na nogi.
Mają wystraczająco dużo zasobów naturalnych, a turystyka z jeszcze
większą intensywnością zasilałaby fundusze kraju, bo po prostu byłoby
taniej dla turystów. Ale nie! Wolał załatać dług długiem i oddać
połowę kraju...

Nadal nie potrafię zrozumieć mentalności greckiej, każdy problem jest
spychany na później, są opieszali, niczym się nie martwią, a wszystko
jest przecież do czasu...
Temat Grexitu jedynie "liznęłam", jest wiele faktów,  które po prostu nie są nam udostępniane w mediach. Gra się toczy, a my i tak pozostaniemy malutkimi, nic nie znaczącymi mróweczkami...

piątek, 29 maja 2015

Bazylika Świętego Andrzeja w Patrze

W południowo-zachodniej części miasta Patra znajduje się największa bazylika w Grecji i druga co do wielkości na Bałkanach - kościół pw. Św. Andrzeja. Według tradycyjnych podań w czasach Nerona, w roku 65 lub 70, do Grecji na Półwysep Peloponez przybył Apostoł Andrzej w celu głoszenia słowa bożego, czynił cuda, uzdrawiał chorych, wypędzał złe duchy, a nawet wskrzeszał umarłych...kiedy jednak przybył do Patry został aresztowany i skazany na śmierć poprzez ukrzyżowanie głową w dół. Apostoł Andrzej ucieszył się, że zginie poprzez męczeńską śmierć jak Jezus, ale wynegocjował by ukrzyżowano go na krzyżu w kształcie "X", gdyż tradycyjny znak krzyża był znakiem Jezusa... Święty Andrzej został ukrzyżowany prawdopodobnie 30 listopada (65 r.?). Od tamtej pory krzyż w kształcie "X" jest zwany krzyżem Św. Andrzeja.
W 356 roku relikwie świętego zostały wywiezione do Konstantynopola, następnie w XV wieku do Rzymu. 25 września 1964 roku papież Paweł VI nakazał zwrócić Patrze głowę Św. Andrzeja. 
Budowa kościoła Agios Andreas (św. Andrzeja) została ukończona w 1974 roku, jest zbudowany w stylu neobizantyjskim, według tradycji w miejscu kaźni świętego.
Obecnie bazylika posiada relikwie głowy św. Andrzeja oraz krzyża na którym skonał.
Monumentalna świątynia jest największym  i najokazalszym budynkiem w mieście Patra. Mieszkańców Patry rozpiera duma, że pierwszym metropolitą był św. Andrzej, pierwszy powołany przez Jezusa uczeń.
30 listopada, czyli Andrzejki to dla Patry bardzo ważny dzień. Co roku Grecy z wielu zakątków kraju zjeżdżają do Patry by uczestniczyć w mszy odbywającej się w kościele św. Andrzeja oraz procesji.










niedziela, 24 maja 2015

Zamek w Patrze

Również Patra ma swój Akropol, czyli górne miasto na którym widnieją ruiny zamku  frankijskiego.
Zamek w Patrze to bez wątpienia najciekawszy obiekt turystyczny miasta.
Na szczyt, czyli do zamku, można dostać się wchodząc po schodach, około 193 :) ale istnieją inne, alternatywne trasy spacerowe.
Mimo to warto się tam udać, gdyż możemy tu podziwiać nie tylko ruiny zamku i otaczający je ładny park, ale również Zatokę Koryncką (na północy), Morze Jońskie i leżące na nim wyspy Zakynthos (na wschodzie) i Kefalonia oraz góry Peloponezu (na południu). 


Starożytny Akropol prawdopodobnie został zniszczony podczas trzęsienia ziemi i z powodu najazdów barbarzyńców.
Zamek został wybudowany na miejscu ruin starożytnego Akropolu w drugiej połowie VI wieku podczas panowania Imperium Bizantyjskiego w celu obrony przed najazdami barbarian i od tego czasu spełniał ważną rolę w obronie miasta. Następnie był rozbudowywany przez kolejnych właścicieli. Służył również jako centrum administracyjne i militarne aż do II Wojny Światowej. 

W roku 805 zamek odparł najazd Słowian i Arabów i tu się skończyła ich inwazja, nie podążali już w kierunku południowej Grecji.
W 1205 r. zamek był okupowany przez Franków.
Na początku XV wieku zamek był oddany przez papieża w ręce Wenecjan i przez wiele lat był w ich posiadaniu.
W 1458 roku zamek został zdobyty przez Ottomanów,  w 1687 r. przez Wenecjan i ponownie w 1715 r. odbity przez Ottomanów. 
W latach 1769-70 zamek uległ zniszczeniu w skutek rewolucji o niepodległość Grecji. 1811 r. doszło do kolejnych zniszczeń z powodu eksplozji prochu strzelniczego. 
W 1828 r. zamek został wyzwolony przez francuskiego generała Maison i został przekształcony w koszary i więzienie.
W 1875 roku podczas silnego trzęsienia ziemi zamek został w dużym stopniu zniszczony.
Zamek wraz ze ścianami fortyfikacji zajmuje powierzchnię 22 600 m kw.
Na przestrzeni wieków nieco zmieniał swój kształt i zasięg, w kilku miejscach poza obecnymi murami, znajdują się pozostałości murów zamku.

Park zamkowy...
panorama Patry...
oraz przepiękny widok na morze...












 Teren zamku jest otwarty dla zwiedzających od wtorku do niedzieli oraz w święta 
w godzinach 8-15


piątek, 8 maja 2015

grecka majówka

Długi weekend, czyli po grecku triimero! Tak, tak Grecy też obchodzą majówkę :)
Szkoły z reguły organizują 3-dniowe wycieczki dla swoich uczniów. Wielu mieszkańców Grecji wyjeżdża na te kilka dni do rodziny.

Ku mojemu zaskoczeniu Święto Pracy było obchodzone ostaniego dnia kwietnia...pytam czemu??? W odpowiedzi usłyszałam, że przecież jutro nikt nie pracuje... hehe
Jak to święto jest obchodzone? Popołudniem na placu Ipsilon Alonijon w Patrze na dwóch odrębnych scenach odbywają się pokazy tańców ludowych licznych grup tanecznych. Z chęcią się temu przyglądałam, ponieważ nasze stroje niewiele się różnią! Kobiety ubierają te same chusty, które są również ubierane w naszych strojach ludowych! Typowe czarne, czerwone chustki z wielkimi kwiatami jak na zdjęciu poniżej.
zdj. zaczerpnięte z internetu

Nawet muzyka swym rytmem czasem przypominała naszą polską! Chwilami czułam się jakbym słuchała zespołu "Kapela ze wsi Warszawa" :)
Niestety zapadał już zmrok i nie byłam w stanie wykonać wielu zdjęć...




Przy jednej z bocznych ulic placu znajdowały się liczne stoiska z pamiątkami, biżuterią, typowymi greckimi smakołykami jak ciasto baklawa czy też moimi ulubionymi żujkami w cukrze pudrze, czyli lukumi! Największą część bazaru zajmowały stoiska z kwiatami, generalnie w tym dniu wszędzie można kupić piękne kwiaty, doniczkowe i cięte, które Grecy obowiązkowo kupują. Był to miły widok dla oczu i ta atmosfera- mnóstwo spacerowiczów z bukietami, kawiarenki i restauracje przepełnione rodzinami... Czuło się wiosnę w powietrzu i co najciekawsze od tego dnia mamy upalną pogodę :)

Następnego dnia zaobserwowałam, że wiele samochodów jest przyozdobionych wiankami z żółtych kwiatów i spacerowicze również wracają do swoich domów z bukietami w kolorze żółtym. Jest to rodzaj tradycji, by w pierwszym dniu maja przynieść kwiaty do domu jako znak przywitania wiosny, rozpoczęcia majówki...


Następnego dnia udaliśmy się na wycieczkę :) W towarzystwie znajomych Y. pojechaliśmy do dzielnicy Patry zwanej Rio (lub Rion) z planem przejścia mostu Rio-Antirrio łączącego Półwysep Peloponez z częścią kontynentalną Grecji. 
Moja rada - na spacer mostem warto się cieplej ubrać! Mimo, że słonko spiekło nasze czoła, wiało niemiłosiernie!

Most nazwany imieniem Charilaosa Trikupisa ma około 3 kilometry długości (2252 m sam most, dodatkowo dwa wiadukty po 380 i 228 metrów) i oddziela Zatokę Patraską od Korynckiej, nazywany jest również mostem Rio-Antirrio, gdyż łaczy ze sobą miejsowości o tych nazwach, znajdujące się na dwóch brzegach cieśniny. Idea wybudowania mostu istniała już od 1889 roku, a jej pomysłodawcą był ówczesny premier Grecji Charilaos Trikupis, którego imieniem został później nazwany most.


 Most został oddany do użytku 7 sierpnia 2004 roku tuż przed rozpoczęciem XXVIII Letnich Igrzysk Olimpijskich w Atenach. Oficjalna impreza otwarcia mostu odbyła się późnym wieczorem przy muzyce Mikisa Theodokrakisa i zapierającym dech w piersiach pokazie sztucznych ogni. 
Poniżej link do 10 minutowego filmiku z wyżej wspomnianego wieczoru  (dla świrów którzy uwielbiają fajerwerki tak jak ja).
https://youtu.be/RIVnBDxcC_wf

Oraz link do filmiku pokazujący most z lotu ptaka:
https://youtu.be/oVQf-NslcvU

Następnego dnia po hucznej imprezie, mostem została przeniesiona olimpijska pochodnia na inaugurację Igrzysk w Atenach.
Faktyczne otwarcie mostu dla ruchu samochodowego odbyło się 12 sierpnia, dzień przed Igrzyskami. W owym czasie był to najdłuższy na świecie most wantowy, czyli podwieszony. Było to ogromne wyzwanie techniczne, gdyż w rejonie Rio przebiega uskok tektoniczny i często dochodzi tam do trzęsień ziemi, ale most jest skonstruowany tak by wytrzymać nawet te najsilniejsze wstrząsy powyżej 7 stopni w skali Richtera.

Most znacznie przyśpieszył podróż pomiędzy kontynentem i Peloponez, gdyż wcześniej umożliwiały to tylko promy kursujące co godzinę, taki kurs to koszt około 6 €, teraz most można przebyć samochodem w kilka minut, ale to również kosztuje  - 12,50 €. Całkowity koszt budowy mostu wyniósł 770 mln €, ale koszty szybko się zwróciły - na jednym końcu mostu w Antirrio, znajdują się bramki dla samochodów, nie zapłacisz = nie przejedziesz. Szacunkowo codziennie przejeżdza tym  mostem 11000 pojazdów.
Poniżej zdjęcie bramek


Przy bramkach znajduje się pomnik na cześć pomysłodawcy mostu wraz z jego wizerunkiem oraz nazwiskami inżynierów pracujących przy jego budowie.

Również tutaj znajduje się malutkie muzeum mostów (otwarte codziennie) z galerią zdjęć z okresu budowy mostu oraz galerią innych greckich mostów, a także makietą przedstawiającą etapy budowy mostu Rio-Antirrio. Przy większej grupie turystów muzeum organizuje około 15 minutowe seanse filmowe na temat budowy mostu Rio-Antirrio.

Na przeciwległych brzegach cieśniny znajdują się dwa potureckie forty artyleryjskie, atrakcje turystyczne.
Fort w Rio
Fort w Antirrio

My udaliśmy się do tego w Antirrio. Zamki zostały wybudowane w tym samym czasie w 1500 r., w przeciągu 3 miesięcy. Fort Antirrio został zbudowany na planie rombu i jest mniejszy od bliźniaczego fortu w Rio. Budowę zarządził turecki sułtan Wagjazid II w celu obrony Zatoki Korynckiej. W roku 1532 zamek został zaatakowany przez admirała Andrea Doria z Genua (obecnie we Włoszech). Turcy wycofując się wysadzili w powietrze zamek. Armaty i pozostawiona broń palna zostały wywiezione do miasta Genua. Po roku turcy (celowo pisane z małej litery, barbarzyńskie plemie!!!) powrócili do fortu i 10 lat później kolejny ottomański admirał, z nową wizją, przebudował fort oraz sprowadził liczną armię. W 1603 r. fort został zniszczony przez rycerzy z Malty, ale ponownie został odbudowany. W 1687 r. podczas wojny pomiędzy Wenecjanami i turkami fort znowu został wysadzony w powietrze. Generał Morosini zmusił turków do opuszczenia zamku. Zapiski z XVII w. opisują, że wewnątrz zamku znajdowało się conajmniej 89 mieszkań, meczet sułtana Wagjazita II oraz mniejszy meczet sułtana Sulejmana i łaźnia turecka.
W okresie 1687-1715 zamek należał do Wenecjan i został odbudowany w stylu wenecjańskim i w tym stylu pozostał do dziś. Kolejny raz został przejęty przez ottomanów i pozostał w ich rękach do 1829 r. Po oblężeniu przez Greków ostatecznie stał się ich własnością. Przywódcą oblężenia był Awgustinios Kapothistrias, brat pierwszego władcy niepodległej Grecji Ioannisa Kapothistriasa.


Podczas naszej wycieczki udaliśmy się również do pięknego kościółka w Antirrio.


Jak każdy prawosławny kościół był przepełniony ikonami i przepięknymi kolorowymi malowidłami naściennymi.


Przy okazji dowiedziałam się, że dawniej kobiety przebywające w kościele miały wyznaczone miejsce na balkonie, tylko tam mogły usiąść.  Ołtarz znajdujący się w prezbiterium oddzielony jest od reszty kościoła ikonostasem (ozdobna, pokryta ikonami ściana). Ołtarz jest darzony czcią do tego stopnia, że mogą przed nim stanąć i dotknąć  tylko kapłani, wejście za ikonostas jest zabronione dla kobiet.

W samym centrum miejscowości, właściwie wioski, Antirrio znajduje się plac z popiersiami sławnych greckich filozofów. Ciekawa idea, której zabrakło w wielkim mieście Patra...

Więc! Przyszło lato! Gdzieś mi umknęła wiosna... mam wrażenie, że trwała tylko 3 tygodnie. Tak krótki okres podczas którego temperatura wachała się w okolicach 18-20 stopni i nagle upał! 30 stopni!
Nawet późnym popołudniem słońce daje nieźle popalić! Nawet w okularach przeciwsłonecznych ciężko się czyta... wysoka temperatura ścina białko...Siedząc w słońcu dobiega do mych uszów syczący dźwięk, skwierczenie...ah! To mój mózg się smaży!  Tego lata czeka nas afrykański upał!